PODSUMOWANIE PO PÓŁ ROKU PROGRAMU

PODSUMOWANIE PO PÓŁ ROKU PROGRAMU

Cześć! Na samym początku muszę powiedzieć, że zdaję sobie sprawę, że kompletnie zaniedbałam tego bloga, a właściwie praktycznie nic na nim nie umieściłam. Po prostu zdecydowałam, że łatwiej jest mi dzielić się wszystkim na YouTube, ponieważ łatwiej jest kogoś słuchać i jest to po prostu ciekawsze. Niemniej jednak postanowiłam tutaj umieścić małe podsumowanie tego, co dotychczas się działo. Postanowiłam podzielić to na każdy miesiąc i po trochu opowiem Wam co się wtedy działo, co robiłam itd. Jeżeli ten post Ci się spodoba, to koniecznie zostaw komentarz, a jeżeli masz ochotę posłuchać kilku moich historii z programu, to zapraszam na kanał - KLIKNIJ ABY PRZEJŚĆ NA MÓJ KANAŁ

WRZESIEŃ 2017

Ten miesiąc był bardzo szalony. Miałam bardzo dużo rzeczy do załatwienia, a czas leciał. Poza tym, że walczyłam z biurem Erasmus, bym mogła w końcu podpisać umowę wyjazdową to cały czas pracowałam. Właściwie odliczałam dni do momentu kiedy będę mogła w końcu zacząć się pakować, bo nawet mając bilet lotniczy w ręce nie mogłam uwierzyć, że to wszystko dzieje się na prawdę. Dopiero kiedy zobaczyłam w moim pokoju te wszystkie torby i kiedy w moich szafach nie było już moich ubrań - zdałam sobie sprawę, że to właśnie się dzieje. Wyprowadzam się. 


Kiedy już nadszedł ten dzień, dopiero dotarło do mnie jak bardzo się tego boję. Wcześniej jedynym o czym myślałam było to, że będę podróżować, korzystać z życia i robić wszystko to, czego do tej pory nie mogłam. Kiedy w dniu wylotu jadłam z rodzicami ten ostatni obiad przed wylotem, poczułam ogromny strach. Nawet nie wiem jak to opisać. Ręce trzęsły mi się ze strachu. 




Lot minął fatalnie. Bardzo piszczało mi w uszach, ogromnie bolała mnie głowa i wtedy uznałam, że nienawidzę latać. Kiedy tylko wylądowaliśmy dziękowałam Bogu, że to się już skończyło i najszybciej jak się dało opuściłam samolot. Gdy odebrałam moje bagaże, czekał na mnie chłopak ze staffu ESN'u (organizacji zajmującej się Erasmusami). Podałam mu adres mojego mieszkania i pojechaliśmy. Droga bardzo mi się dłużyła. Chłopak nie był zbyt rozmowny, więc za dużo nie mówiłam. Po około trzydziestu minutach byliśmy już na miejscu. Ku mojemu zaskoczeniu chłopak wystawił moje walizki przed drzwi mieszkania, pożegnał się i po prostu odjechał. Pomyślałam wtedy, że to właśnie w tym miejscu zaczyna się moja samodzielność. I właśnie wtedy pojawiły się pierwsze trudności. Kiedy zadzwoniłam na domofon - nikt nie odpowiadał. Zapomniałam jeszcze dodać, że była to dosyć późna pora, bo było już po 22. Po kilku próbach dzwonienia na domofon, w końcu ktoś otworzył. I wtedy pojawił się kolejny problem. Nie miałam zielonego pojęcia, na którym piętrze jest moje mieszkanie. Wiedziałam, jak wyglądają nasze drzwi, bo widziałam je na zdjęciu, więc jedyną opcją, by trafić na odpowiednie piętro była jazda windą na każde piętro po kolei, by znaleźć drzwi ze zdjęcia. Wyobraźcie sobie jaka była mina sąsiadów, których spotkałam na klatce jeżdżąc po wszystkich piętrach. Trzecie piętro okazało się być tym właściwym. Kiedy wytargałam wszystkie moje bagaże z windy, zapukałam do drzwi. Kiedy nikt nie otworzył zadzwoniłam dzwonkiem i jak pewnie się domyślacie, bez żadnego efektu. Przez kilka minut pukałam i dzwoniłam licząc na to, że ktoś jest w środku i w końcu mi otworzy. Na szczęście jedna ze współlokatorek była w domu i wpuściła mnie do środka. Jak tylko weszłam do środka - oniemiałam. Mieszkanie od początku zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Oczywiście wyglądało znacznie lepiej niż na zdjęciach. Od razu chciałam zobaczyć mój nowy pokój. Był urządzony w dokładnie taki sposób, jak chciałam. Mimo to, nie czułam się jeszcze jak u siebie. Właściwie mogę Wam zdradzić, że nigdy się tak tam nie poczułam. 



PAŹDZIERNIK 2017

W październiku zaczęły się studia. I zaczęła się biurokracja. Musiałyśmy wybrać przedmioty, co wbrew pozorom nie było takie łatwe. Załatwianie wszystkiego zajęło nam prawie cały miesiąc.


Pod koniec października, kiedy już wszystko było załatwione i nie musiałyśmy się już dłużej o nic martwić, wybrałyśmy się na trzydniowego tripa do Florencji, Pizy, Sieny i San Gimignano. Wtedy dopiero poczułyśmy prawdziwy smak Erasmusa.








Poza tym tripem byłyśmy także w Materze i Polignano a Mare. 












LISTOPAD 2017

W listopadzie pojechałyśmy do Alberobello. Przyjechała do mnie także koleżanka. Wspólnie po raz drugi odwiedziłyśmy Polignano a Mare. 






GRUDZIEŃ 2017

Grudzień był kolejnym szalonym miesiącem. Skończyłam 20 lat i pierwszy raz od 3 miesięcy poleciałam do domu. I o dziwo, zmieniłam zdanie, co do latania samolotami. Wtedy zdałam sobie sprawę, że kocham to robić. Po świętach spędzonych w domu wróciłam dzień przed Sylwestrem, by móc go spędzić z koleżankami. Zabrałam z Polski jedną z koleżanek i w dobrym towarzystwie przywitałam Nowy Rok. 




STYCZEŃ 2018

Nie będzie to już niczym dziwnym, jeśli napiszę, że styczeń był kolejnym szalonym miesiącem. Pierwszy tydzień stycznia spędziłam z koleżanką, która przyleciała do mnie w odwiedziny. Oczywiście pojechałyśmy do Polignano a Mare, bo to już tradycja, że zabieramy tam wszystkich, którzy nas odwiedzają. Dwa tygodnie później przyleciała do mnie mama i siostra. Poleciałyśmy wtedy do Rzymu. Kiedy wróciłyśmy oczywiście nie mogłyśmy pominąć Polignano a Mare. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim rozpoczęłyśmy załatwianie dokumentów do przedłużenia programu oraz rozglądanie za nowym mieszkaniem. 






W lutym wróciłam do ciemnych włosów. I czuję się z tym świetnie. W końcu wyglądam jak ja. 


LUTY 2018

Luty był bardzo stresującym miesiącem. Ciągle bezskutecznie szukałyśmy mieszkania. Do tego w związku z przedłużeniem programu musiałyśmy lecieć do Polski, by dopełnić wszystkie związane z tym formalności. Pod koniec lutego wróciłyśmy do Bari. Został nam zaledwie tydzień na załatwienie mieszkania. Myślałyśmy, że już się nie uda. Myliłyśmy się! Ostatniego dnia lutego zmieniłyśmy mieszkanie. 
       Jednak nie byłybyśmy sobą gdybyśmy gdzieś nie pojechały. W lutym odwiedziłyśmy Molfettę i po raz drugi Alberobello. 


A tak spędziłyśmy walentynki!










MARZEC 2018

Aktualnie mieszkamy już w nowym miejscu, w samym centrum Bari. Przez większość miesiąca urządzałyśmy nasze pokoje i w końcu mogę powiedzieć, że czuję się jak u siebie. Żal będzie stąd wyjeżdżać.




Właśnie tak wyglądało ostatnie pół roku mojego życia. Mogę to podsumować jednym słowem - SZALEŃSTWO. W całym moim życiu nie wydarzyło się tak wiele jak przez ostatnie pół roku. W najbliższym czasie znowu szykują się nam wyjazdy, więc na pewno pojawi się z tego relacja na YouTube lub tutaj. Jeżeli dotarliście do tego miejsca to bardzo dziękuję za uwagę i zainteresowanie moim blogiem. By być na bieżąco zapraszam na moją stronę na Facebooku - KLIKNIJ BY PRZEJŚĆ NA STRONĘ. Zachęcam także do subskrybcji mojego kanału na YouTube jeżeli jesteście zainteresowani. Na dzisiaj to tyle. Trzymajcie się, cześć!
Początki

Początki

Cześć kochani!
Dawno mnie tutaj nie było. To czemu tak się stało wyjaśniłam w przedostatnim filmie na kanale. Kto jeszcze go nie widział to odsyłam was właśnie tam - https://www.youtube.com/watch?v=9q_rtdcApog. Swoją drogą muszę wam powiedzieć, że prowadzenie tego kanału zaczęło sprawiać mi ogromną przyjemność. Na początku było mi dosyć ciężko przełamać się do mówienia do kamery. Teraz jedyne z czym mam problem to mówienie do kamery przy innych, ale myślę, że z czasem nabiorę większej śmiałości. Myślę, że do tej pory moje filmiki przyjęły się dosyć dobrze. Jestem zadowolona z tego, co do tej pory zrobiłam. Z każdym kolejnym materiałem poprawiam swoje błędy, uczę się nowych rzeczy. Rozważam także zmianę programu do montażu, ponieważ ten, którego aktualnie używam nie spełnia już moich oczekiwań. Jak na osobę bardzo bardzo początkującą był okej. Teraz potrzebuję więcej urozmaiceń, więcej możliwości. Kolejnym krokiem, który podejmę jest zakup sprzętu, a konkretnie kamery do vlogowania. Wprawdzie mój telefon sprawdza się bardzo dobrze i nie mogę mu zarzucić niczego złego, jednak skoro zajęłam się tym już tak na poważnie, to i chcę, by mój sprzęt był trochę bardziej profesjonalny. Na pewno mój kanał nie zakończy się po erasmusie, dlatego wiem, że zakup takiego aparatu ma sens. A jeśli nawet moja przygoda z youtubem się skończy, to aparat przyda się zawszę.
    Minęły już dwa miesiące odkąd tutaj jestem. Bardzo dużo się zmieniło od czasu, kiedy przyjechałam. Ja się zmieniłam. Moje myślenie się zmieniło. Włochy to bardzo spokojny kraj. Włosi zawsze mają czas na to, by usiąść, pomyśleć. Nigdzie się nie spieszą. Niczym się nie przejmują. Ten klimat trochę mi się udzielił. Stworzyłam sobie tutaj moją małą strefę komfortu, której zawsze tak bardzo potrzebowałam. Czuję, jakbym miała tu o połowę mniej zmartwień. Oczywiście, wszystko ma swoje wady i zalety. Właśnie dlatego prowadzę ten kanał, by przedstawić wam jak wygląda tutaj życie z perspektywy obcokrajowca. Jest mnóstwo różnic między Włochami a Polską. Bardzo dużo czasu spędzam na youtube i niewiele jest kanałów o takiej tematyce. Włochy nie są tak popularną destynacją poza sezonem. Tematyka, którą się zajęłam wydaję mi się być interesującą i wartą uwagi. Na moim blogu oraz na kanale postaram się tak podejmować tematy, by były one ciekawe i pokazany w sposób łatwy, lekki i przyjemny. Tworzę moje filmy by wyglądały tak, jak ja chciałabym je oglądać. W taki sposób jak ja postrzegam mój nowy "świat". W tym momencie jestem bardzo zadowolona z tego, co robię i liczę na to, że podoba wam się moja praca.
Na koniec tego mojego luźnego, pogadankowego wpisu zamieszczam wam kilka zdjęć z tych ostatnich dwóch miesięcy.
Zapraszam was na kanał - https://www.youtube.com/user/carolynshen1
oraz na moją stronę na Facebooku - https://www.facebook.com/KarolinaNaErasmusie
Pozdrawiam was bardzo ciepło, bo i u mnie ostatnio chłodne dni przyszły. Buziaki, cześć. :)



Jak wyjechać na Erasmusa?

Cześć kochani!
Chciałabym rozpocząć moją przygodę z tym blogiem od opowiedzenia Wam jak to właściwie się stało, że wyjeżdżam na Erasmusa oraz jak dostać się na ten program. W okolicach marca-kwietnia na stronie instytutu, na którym studiuję pojawiło się ogłoszenie o naborze. Zawsze chciałam wyjechać na wymianę zagraniczną, jednak do tej pory nie miałam takiej możliwości. Postanowiłam, że to dobry moment, by wyjechać gdzieś na dłużej, poznać trochę kultury, a przy okazji nauczyć się kolejnego języka. Niewiele myśląc wysłałam zgłoszenie.

Jakie dokumenty musiałam wysłać?
Myślę, że wymagane dokumenty mogą się różnić w zależności od uczelni. Opowiem wam na przykładzie Uniwersytetu Śląskiego.
Potrzebne dokumenty to:
- średnia ocen wyliczona przez dziekanat tzn. musiałam iść do dziekanatu, oni obliczyli średnią i na tej zasadzie wystawili mi dokument potwierdzający
- kserokopia indeksu ze stronami, na których uwzględnione są oceny z języków (w moim przypadku był to angielski i rosyjski)
- wydruk zgłoszenia ze strony Erasmusa (www.erasmus.us.edu.pl).
Te wszystkie dokumenty należało złożyć w gabinecie koordynatora Erasmusa danego instytutu (w moim przypadku był to Instytut Filologii Wschodniosłowiańskiej.

Jak długo czeka się na odpowiedź?
Odpowiedź z wydziału dostałam w przeciągu kilku dni. Koordynator telefonicznie poinformował mnie, że uczelnia zakwalifikowała mnie do wyjazdu. Ale.. No właśnie, jest jedno ale. To, że uczelnia kwalifikuje nas do wyjazdu jeszcze nie daje nam pewności, że wyjedziemy. Dokumenty, które złożyliśmy są przekazywane do głównej siedziby Erasmusa (z tego co wiem mieści się ona w Warszawie), Dopiero potem po analizie wszystkich chętnych studentów do danej uczelni w danym mieście i kraju, biorąc pod uwagę średnią ocen potencjalnego wyjeżdżającego studenta, kwalifikują bądź też nie. Chcę Wam przez to powiedzieć, że nie powinniście się cieszyć zbyt wcześnie, bo może się okazać, że z Warszawy dostaniecie odmowę i niestety do wyjazdu nie dojdzie. Chyba że.. no właśnie, jest jeden wyjątek. Jest jeszcze możliwość bycia przydzielonym do listy rezerwowej. Wtedy najlepiej kontaktować się z biurem Erasmusa. Na odpowiedź z Warszawy czekałam dosyć długo. Na pewno trwało to dłużej niż miesiąc.

Jakie miejsca są do wyboru?
Wszystko zależy od tego jakie Twój instytut ma podpisane umowy. W moim przypadku do wyboru miałam:
- Włochy
- Czechy
- Słowację
- Łotwę
- Hiszpanię
- Turcję.
Z tego co wiem, jest też możliwość wnioskowania o podpisanie umowy z jakąś uczelnią wybraną przez Was. Nie wiem na jakich zasadach się to odbywa, ale wiem, że istnieje taka możliwość.

W zasadzie, jeśli chodzi o formalności związane z rejestracją i kwalifikacją do wyjazdu są to jedyne formalności. Później dochodzą nam nowe dokumenty już po zakwalifikowaniu takie jak: Learning Agreement czyli porozumienie o nauce. Wypisujemy tam przedmioty, które realizowalibyśmy będąc normalnie w Polsce, oraz wybieramy przedmioty, które chcemy realizować będąc na Erasmusie. Jest to dosyć trudna sprawa, przynajmniej w moim przypadku tak było, ponieważ wszystko musiałam znaleźć sama na stronie internetowej włoskiej uczelni. I oczywiście musicie się liczyć z ogromną ilością telefonów do wykonania czy to do uczelni, do której wyjeżdżacie czy do biura Erasmusa. I liczcie się z ogromnym stresem, nieprzespanymi nocami i ciągłymi wizytami na uczelni w trakcie wakacji. No i musicie sie przyłożyć do sesji, by zdać wszystko w pierwszym terminie, bo jeśli czegoś nie zdacie, to może być problem. Jeśli uda Wam się zdać wszystko przed waszym wylotem (i najlepiej przed podpisaniem umowy) to nie macie się o co martwić.

Ile wynosi dofinansowanie?
Wysokość dofinansowania zależy od kraju, do którego wyjeżdżamy. Kwota ta zależy od różnicy pomiędzy wydatkami jakie ponosimy w Polsce, a jakie będziemy ponosić w kraju, do którego wyjedziemy. Nie jest to kwota, która pokryje całość naszego pobytu! Musicie być przygotowani na resztę kosztów.

Co kiedy zostaniemy zakwalifikowani?
Kiedy już dostaniecie odpowiedź z Warszawy musicie:
- wypełnić Learning Agreement (prawdopodobnie nagram o tym filmik, powiem Wam jak szukać przedmiotów, co gdzie wpisać)
- wypełnić formularz, który najprawdopodobniej dostaniecie mailem od uczelni, do której wyjeżdżacie
- wypełnić wniosek W (jest to wniosek wyjazdowy, wzór tego wniosku znajdziecie na stronie erasmusa)
- założyć konto walutowe w Euro (ja mam w ing, według mnie mają najkorzystniejszą ofertę)
- wypełnić wniosek, w którym wypiszecie wasz numer konta, bank, w którym macie to konto (wzór również dostępny na stronie Erasmusa)
- wyrobić sobie kartę EKUZ (idziecie do oddziału NFZ, mówicie, że potrzebujecie kartę EKUZ, musicie mieć ze sobą zaświadczenie, że wyjeżdżacie na Erasmusa i dostaniecie taką niebieską kartę)
- opłacić sobie polisę ubezpieczeniową od kosztów leczenia i następstwa nieszczęśliwych wypadków.

Musicie też sprawdzić na stronie uczelni, do której wyjeżdżacie jakie dokumenty musicie im wysłać oraz kiedy jest ostateczna data złożenia tych dokumentów. W przypadku Włochów nie musicie się spieszyć. Oni żyją na totalnym luzie. U mnie było tak, że przypomniało im się żeby mi wysłać maila odnośnie dokumentów, które mam im wysłać dopiero 2 miesiące po ostatecznym terminie, który był podany na ich stronie internetowej. Bądźcie przygotowani, że Wasze dokumenty mogą nie odpowiadać uczelni i mogą Wam ich nie odesłać. Ba! Mogą Was nawet nie poinformować, że coś jest z nimi nie tak. Dlatego wysyłajcie maile z zapytaniem o każdy dokument czy wszystko jest okej i czy już Wam je wysłali, bo potem możecie mieć spory problem. A na koniec powiem Wam jeszcze, że nie polecam wysyłania dokumentów pocztą polską. Moje dokumenty zaginęły, a poczta nie była w stanie mi pomóc. Nawet nie potrafili zlokalizować przesyłki. Na szczęście po ponad dwóch tygodniach przesyłka się odnalazła i dotarła do Bari.

Co kiedy otrzymam już wszystkie podpisane dokumenty?
Wtedy musicie umówić się z Biurem Erasmusa przy Waszej uczelni na podpisanie umowy. Ja swoją podpisałam dzisiaj i cieszę się, że mam to wszystko już za sobą i spokojnie mogę zacząć pakowanie. Kiedy już podpiszecie umowę, to wszystko już jest z górki.

Jeśli chodzi o wszystkie formalności po stronie polskiej, to chyba wszystko. Oczywiście pewnie czeka mnie masa dokumentów do wypełnienia już po przylocie do Włoch, ale o tym opowiem, kiedy już wszystko załatwię.
W najbliższych dniach na moim kanale na YouTube powinien pojawić się filmik z pakowania. Link do kanału znajdziecie poniżej.
Dziękuję, że tu wpadliście. Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej. Do wylotu pozostało mi 9 dni. Nie mogę się już doczekać.
Do kolejnego wpisu, ciao!


Copyright © 2014 Karolina na Erasmusie , Blogger